Dominika Grabarczyk · zawodniczka Wellness · 14 miesięcy do sceny
59 kg → 54,4 kg
Nie wierzyła, że stanie na scenie. Zeszła z niej z trzema Medalami!
Do Dominiki podszedłem kiedyś tak po prostu i powiedziałem wprost, że chcę ją w teamie i widzę ją na scenie. Dla niej to była kompletna abstrakcja – nie wierzyła w siebie w ogóle. Tak to się zaczęło. W marcu 2025 ruszyliśmy ze współpracą: Hashimoto, niedobory, choroba afektywna dwubiegunowa i stałe leczenie psychiatryczne. Po drodze covid, zatrucie w trakcie przygotowań i ciężkie sprawy prywatne. W maju 2026 wyszła na scenę pierwszy raz w życiu i wygrała wszystko, w czym startowała, łącznie z OPEN Wellness. Opisuję to tak, jak było.
Dominika „Domi” Grabarczyk · zawodniczka Wellness

3× złoto
True Novice, Beginner i OPEN Wellness – debiut i wygrane wszystkie kategorie
-10 cm
w talii: z 71 do 61 cm, przy +4 cm w pośladkach i +7 cm w barkach
100% natural
zawody naturalne, wariograf i testy antydopingowe
Od czego zaczynaliśmy
Hashimoto, choroba afektywna dwubiegunowa i zero wiary w siebie
Kiedy powiedziałem Dominice, że widzę ją na scenie, patrzyła na mnie jak na wariata. Zawody? Ona? Na starcie miała 59 kg, Hashimoto, niedobór żelaza i za niską witaminę D. Do tego chorobę afektywną dwubiegunową i stałe leczenie psychiatryczne, które też robi swoje z hormonami i samopoczuciem. Tarczyca bez leków, ale wyniki badań pokazywały jasno, że nie ma na co czekać.
Pierwszy etap to nie była żadna szybka redukcja, tylko ogarnięcie podstaw: badania, żywienie pod zdrowie i tarczycę, suplementacja, trening z priorytetem na dół i cardio. Do tego coś, czego nie widać na żadnym zdjęciu przed i po – stały rytm dnia. Posiłki o stałych porach, sen, treningi i raport co dwa tygodnie. Przy takim bagażu zdrowotnym ten porządek okazał się dużo ważniejszy, niż ktokolwiek z nas się spodziewał.

Głowa przed sylwetką
Były tygodnie, kiedy plan przegrywał z głową. I dobrze
Jesienią 2025 przyszedł najcięższy moment. Covid, kilka tygodni, które mocno ją przeczołgały, a w tle dalsze zmiany w leczeniu. Dominika napisała mi w raporcie, że obudziła się tak zmęczona, sfrustrowana i przebodźcowana, że nie dała rady iść na trening i poszła dalej spać. W wielu miejscach w takiej sytuacji dostaje się opieprz i dokręcenie śruby.
Ja zrobiłem odwrotnie. Dodałem kalorie, żeby waga stała albo lekko poszła w górę i organizm mógł odpocząć. Powiedziałem jej, że jak będzie trzeba, to po prostu zrobimy blok jeszcze raz, bo nikt nas nie goni. Siła wróciła szybciej, niż się spodziewała, a kilka tygodni później sama pisała, że trening znowu sprawia jej ogromny fun, że nie naciska na siebie, słucha ciała i głowy, a one oddają ze zdwojoną siłą. U mnie zasada jest prosta: najpierw człowiek, potem sylwetka.
Scena · maj 2026
Nie wierzyła, że stanie na scenie. W debiucie zgarnęła wszystko
Same przygotowania to był okres pełnej kontroli: żywienie, cztery treningi siłowe w tygodniu, cardio, kroki, woda, sól i praca nad pozowaniem. Po drodze zatrucie pokarmowe w samym środku przygotowań i sprawy prywatne, które mocno siedziały w głowie. Zawody naturalne, więc bez żadnych skrótów – wariograf i testy antydopingowe.
10 maja 2026 Dominika wyszła na scenę pierwszy raz w życiu i wygrała każdą kategorię, w której startowała: 1. miejsce True Novice, 1. miejsce Beginner i 1. miejsce OPEN Wellness, czyli tam, gdzie stają najbardziej doświadczone zawodniczki. Dziewczyna, dla której rok wcześniej sama myśl o scenie była abstrakcją. Po zawodach napisała krótko: „ZGARNĘŁAM WSZYSTKO”. I tak właśnie było.

Metamorfoza
Największy wynik nie wisi na szyi
W grudniu 2025, jeszcze przed przygotowaniami, dostałem od Dominiki raport, który przeczytałem kilka razy. Rozmawiała ze swoją lekarką o tym, jak funkcjonuje, odkąd zaczęliśmy współpracę. Napisała:
„Doszłyśmy wspólnie do wniosku, że współpraca z Tobą i cel, jakim są zawody, to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć. Reżim treningowy, żywienie, przearanżowanie życia i rytmu dobowego zadziałało 200% na całą resztę. (…) Kulturystyka mnie uratowała.”
Razem z lekarką Dominika stopniowo zmniejsza dawki leków, bo po prostu funkcjonuje zdrowiej. Żeby było jasne: wszystkie decyzje o leczeniu podejmuje ona i jej lekarka psychiatra. Moja rola to trening, żywienie, suplementacja i bycie obok, kiedy jest ciężko – nie leczenie. Ale kiedy specjalista mówi, że ta praca pomaga w tak trudnej walce, to jest to dla mnie więcej warte niż każdy medal.
Dużo w tym jej zasługi i zawsze jej to powtarzam. Każdy dzień zależał od niej, przeorganizowanie życia zależało od niej. Ja po prostu postawiłem na nią wtedy, kiedy ona sama jeszcze nie potrafiła. Moim największym marzeniem w tej pracy jest zmienić komuś życie na lepsze – przy Dominice czuję, że dołożyłem do tego swoją cegiełkę. A to dopiero początek. Nowe cele są już wyznaczone i działamy dalej.
„Dziękuję, że uwierzyłeś we mnie szybciej niż ja sama w siebie. Dziękuję Ci za tę szansę, opiekę. (…) Team, który razem stworzyliśmy, osiągnie wielkie rzeczy na niejednej scenie.”
Dominika „Domi” Grabarczyk

Twoja historia może być następna
Napisz do mnie – umówię Cię na bezpłatną konsultację i ustalimy, od czego zaczynamy.

